Makroekonomia

Inflacja bazowa w Polsce: co to jest i dlaczego ci to przeszkadza?

Wyjaśniamy krok po kroku, jak NBP i analitycy używają inflacji bazowej do oceny trwałości presji cenowej.

Zbliżenie wydrukowanego wykresu wskaźnika cen w ciepłym świetle lampy

CPI to nie wszystko — po co istnieje inflacja bazowa?

Kiedy słyszysz w wiadomościach, że „inflacja wyniosła 4,2 procent”, mówi się zazwyczaj o wskaźniku CPI, czyli cenie koszyka dóbr konsumpcyjnych. Problem polega na tym, że ceny energii i żywności potrafią skakać gwałtownie z powodów niezwiązanych z krajową polityką pieniężną — susza w Europie, konflikt zbrojny zakłócający dostawy gazu, nagły wzrost cen ropy naftowej. Inflacja bazowa usuwa te dwie kategorie i pokazuje, co dzieje się z resztą cen: z usługami, z czynszami, z cenami dóbr trwałych. To czystszy sygnał o tym, czy gospodarka „sama z siebie” generuje presję cenową, czy też jesteśmy ofiarą zewnętrznych szoków. Właśnie dlatego Rada Polityki Pieniężnej śledzi inflację bazową równie uważnie jak nagłówkowy CPI — bo to ona podpowiada, czy stopy procentowe warto zmieniać.

Co inflacja bazowa mówi o twoim portfelu?

Kiedy inflacja bazowa utrzymuje się wysoko przez wiele miesięcy, oznacza to, że przedsiębiorcy mają siłę, by podnosić ceny — a konsumenci wciąż płacą. W praktyce przekłada się to na droższe usługi: fryzjer, mechanik, restauracja. Te kategorie są mniej widoczne w codziennym koszyku zakupów niż bochenek chleba, ale łącznie stanowią znaczącą część domowego budżetu. Dane GUS z ostatnich kwartałów pokazują, że inflacja bazowa w Polsce przez długi czas spadała wolniej niż nagłówkowy CPI — co znaczy, że „twarda” presja cenowa była głębiej zakorzeniona, niż wynikało z przeciętnych nagłówków. Śledzenie tego wskaźnika pozwala przewidzieć, jak długo RPP będzie trzymać stopy na obecnym poziomie — co bezpośrednio wpływa na ratę twojego kredytu.

Chcesz więcej takich wyjaśnień?

Wróć do listy artykułów i sprawdź nasze pozostałe analizy gospodarcze.

Wróć do artykułów